Upraszczajmy język, nie myślenie
Dorosły człowiek nie przestaje być dorosłym tylko dlatego, że jego angielski jest na poziomie podstawowym lub średnio zaawansowanym. Nadal ma swoją wiedzę, doświadczenie zawodowe, poglądy, zainteresowania i poczucie humoru. Nie zawsze potrafi jednak wyrazić je w języku obcym.
I właśnie wtedy łatwo o nieporozumienie. Nauczyciel zaczyna więc nieświadomie upraszczać nie tylko język, lecz także sposób prowadzenia rozmowy, tematykę zajęć, a czasem nawet ton, w jakim zwraca się do dorosłego człowieka. Zaczyna też proponować mu materiały i pytania bardziej odpowiednie dla nastolatków. W rezultacie ktoś, kto na co dzień podejmuje ważne decyzje, prowadzi firmę, wychowuje dzieci albo ma bogate doświadczenie życiowe, podczas lekcji angielskiego po raz kolejny opowiada o swoim ulubionym jedzeniu lub planach na weekend.
Może to być nie tylko irytujące, ale też zwyczajnie niezręczne. Z czasem obniża motywację i sprawia, że zajęcia przestają dawać słuchaczowi poczucie prawdziwego rozwoju.
Poziom znajomości angielskiego nie jest przecież miarą inteligencji, wiedzy ani dojrzałości człowieka.
Tematy dla dorosłych, język dostępny dla słuchacza
Samo unikanie infantylizowania dorosłych nie rozwiązuje jednak całego problemu. Pozostaje jeszcze pytanie, skąd brać aktualne, interesujące materiały, które odpowiadają ich zainteresowaniom, a jednocześnie nie przekraczają ich możliwości językowych.
Autentyczne artykuły z dobrej prasy często okazują się zbyt trudne. Z kolei materiały przygotowane specjalnie dla osób uczących się angielskiego bywają odpowiednie językowo, ale nie zawsze są równie interesujące pod względem treści.
Przez długi czas właśnie tutaj brakowało mi dobrego pomostu.
W swojej pracy wykorzystuję sztuczną inteligencję przede wszystkim do zmniejszania dystansu między dojrzałością intelektualną słuchacza a jego obecną znajomością angielskiego. AI pozwala mi dostosować język materiału bez konieczności rezygnowania z bardziej wymagającego tematu.
Innymi słowy: upraszczam język, ale nie myślenie.
Jak wygląda to w praktyce?
Moja praca nie zaczyna się od uruchomienia narzędzia AI, lecz od wyboru tematu. Szukam artykułu, idei lub problemu, który może zainteresować konkretną osobę albo grupę. Biorę pod uwagę nie tylko poziom angielskiego słuchaczy, ale także ich doświadczenia, zainteresowania i sposób patrzenia na świat.
Następnie wybieram z materiału najważniejsze idee oraz język, który rzeczywiście może im się przydać. Dopiero wtedy wykorzystuję AI do przygotowania wersji treści przystępniejszej językowo — często w postaci przejrzystej infografiki.
Tak przygotowany materiał wymaga jeszcze sprawdzenia, poprawienia i dostosowania. Sztuczna inteligencja nie wie przecież, co zainteresuje konkretnych słuchaczy, które sformułowania są dla nich warte zapamiętania ani w jaki sposób poprowadzić rozmowę, aby mogli wykorzystać nowy język do wyrażenia własnych myśli.
To nadal należy do nauczyciela.
Podczas zajęć infografika staje się punktem wyjścia do rozmowy. Pomaga wprowadzić potrzebne słownictwo, uporządkować najważniejsze idee i stopniowo przygotować słuchaczy do dyskusji. Dzięki temu mogą rozmawiać o psychologii, pracy, kulturze, relacjach czy zmianach społecznych, nawet jeśli ich angielski nie pozwala im jeszcze samodzielnie przeczytać oryginalnego artykułu.
Jako przykład wybrałem artykuł „The quality you should most wish for your children”, opublikowany w „The Economist” (dostęp do pełnego tekstu może wymagać subskrypcji).
Poniżej pokazuję ten sam temat w dwóch wersjach. Pierwsza została przygotowana dla słuchaczy na poziomie B2–C1 i zachowuje bardziej wymagający język oraz większą liczbę szczegółów. Druga przedstawia najważniejsze idee w sposób dostępny dla osób na poziomie A2–B1. Zmienia się poziom złożoności języka, ale nie sam temat ani dojrzała perspektywa, z której jest omawiany.
Wersja B2–C1

Wersja A2–B1

Ta sama idea i ten sam dojrzały temat — inny poziom złożoności języka.
Nie chodzi o to, by unikać trudnych tematów
Celem nie jest chronienie słuchaczy przed złożonymi ideami. Chodzi o zapewnienie im języka, dzięki któremu mogą się z tymi ideami zmierzyć, sformułować własne stanowisko i uczestniczyć w prawdziwej rozmowie.
Dorosły słuchacz nie potrzebuje dziecinnych tematów tylko dlatego, że jego angielski jest jeszcze ograniczony. Potrzebuje odpowiednio zaprojektowanego pomostu między tym, co myśli, a tym, co potrafi już powiedzieć po angielsku.
Bo brakujące słowo nie oznacza brakującej myśli.
Czy podczas rozmowy po angielsku zdarzyło Ci się kiedyś odnieść wrażenie, że ktoś ocenia Twoją wiedzę, inteligencję lub doświadczenie przez pryzmat tego, jak dobrze potrafisz się wysłowić?

Komentarze